Nawet herbaty mi się znudziły

Nawet herbaty mi się znudziły

Halo! Nadaję ze swojego małego mieszkania przy pewnej poznańskiej ulicy. Nadaję z izolacji, spod koca i warstw bluzy, których to atrybutów już mam troszeczkę dość. Oto jak wygląda rzeczywistość. Rodzaje herbat mi się kończą i nawet zawartość lodówki wydaje się nudna. Raz pracuję z jednego kąta kanapy, by po dwunastej przenieść się na drugi jej koniec. A może jutro popracuję z sypialni. A może pojutrze z łazienki. A może dziś godzinkę na stole w kuchni. Jakby ktoś zobaczył na chodniku zabłąkaną owieczkę owiniętą kołdrą, z szarym laptopem wystającym tu i ówdzie, to ja i nie trzeba mnie ratować. Prawdopodobnie wystarczy dać coś do jedzenia, coś, co jest czymś innym niż to, co mam w lodówce.

Całe dnie spędzam naprzemiennie na zamykaniu i otwieraniu okien. Raz zimno, raz ciepło, raz ciekawiej, a raz brak tlenu. Podlewam kwiaty, robię różne prania, nawet rękawiczkom się dostało, kosz na brudy nigdy nie był tak dumnie pusty. Robię sobie herbaty wyżej wspomniane, bo kawy mi się znudziły. Klepię w klawisze, przeglądam neta, choć miałam nie, i robię w głowie listy.

Listy na jutro na zakupy, listy na „po pandemii”, bo wtedy to jak otworzy się świat, to będzie można nim na nowo zawładnąć!!!, listy na zakupy rzeczy, dzięki którym nie będzie tak nudno, listy rzeczy do zrobienia, szaf do wysprzątania, miejsc do odkurzenia. Listy hobby, którymi jeszcze się nie zajęłam, a mogłabym z domu, listy pomysłów na biznesy „że hoho”, listy rzeczy do zrobienia na już i na wczoraj. Listy książek, które przeczytam, filmów, które obejrzę i vlogów, którymi się będę pocieszać włączając kolejno jako tło do mej codziennej zawodowej walki z komputerem służbowym.

Robię też obiady i szukam różnych przepisów. Wychodzę na spacery i wybieram różne maseczki spośród wszystkich czterech, które w swoim życiu posiadam. Planuję weekendy takie, że „może jeszcze będzie można gdzieś pojechać, a jak nie to rozmrożę lodówkę” i nadal łudzę się, że wypiorę wreszcie tę nieszczęsną tapicerkę z kanapy.

Oglądam seriale, jem owoce, czytam jakieś książki, ćwiczę i strasznie dużo myślę. Rozmawiam też i bywa, że zachowuję się całkiem dziwnie. Oczywiście całą tę codzienność dzielę z Mężem, nawet zawodowo przegrywam z nim w szachy. Za to wygrałam w wyścigi wielbłądów. Just don’t ask.

Myślę, czy kiedyś to będę chciała psa czy kota, czy jedno i drugie, i czy Mąż będzie chciał równie mocno, jak ja. Czy jak będę miała w końcu wannę, to czy będę miała czas na swoje wymarzone kąpiele, bo jak już będą dzieci, to średnio to widzę. Czy będę miała rozstępy? Nadal nie wiem, czy zapuszczać włosy. Wiem, że w Polsce dużo się dzieje, ale jestem na diecie informacyjnej i nie zamierzam sobie dorzucać kalorycznych informacji, to rozstraja gospodarkę. Hormonalną, na przykład. Zatem, czy spadnie w tym roku śnieg??? Mógłby spaść!

No i… nauczyć się włoskiego czy portugalskiego? Czy pociągnąć francuski?

* * *

Panie Boże.

Skończmy.

Z tą.

Izolacją.

BŁAGAM !!!

2 myśli w temacie “Nawet herbaty mi się znudziły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry